To pytanie pada niemal na każdej pierwszej rozmowie: “dobrze, dogadamy się, podpiszemy papier - a co, jeśli on i tak nie zapłaci?”. Za tym pytaniem stoi obawa, że mediacja to tylko rozmowa i dżentelmeńska umowa, która rozsypie się przy pierwszym problemie.
To nieporozumienie warto wyjaśnić, bo właśnie w tym miejscu mediacja spotyka się z sądem - i to sąd jest tym, co nadaje ugodzie realną moc.
Czym jest ugoda mediacyjna
Ugoda to spisany efekt mediacji: konkretne ustalenia, na które zgodziły się obie strony, podpisane przez nie i dołączone do protokołu z mediacji. Nie jest to notatka ze spotkania ani deklaracja dobrych chęci. To dokument, w którym zapisane jest, kto, co, ile i do kiedy.
Sama ugoda wiąże strony tak, jak wiąże je umowa - obie się na nią zgodziły i obie są nią związane. Co innego jednak “być związanym”, a co innego “mieć jak to wyegzekwować”, gdy druga strona przestanie się z ustaleń wywiązywać.
Co zmienia zatwierdzenie przez sąd
Tu wchodzi element, który dla wielu osób jest zaskoczeniem: ugodę zawartą przed mediatorem można przedstawić sądowi do zatwierdzenia. Jeżeli ugoda nadaje się do wykonania w drodze egzekucji, sąd zatwierdza ją przez nadanie klauzuli wykonalności.
W praktyce oznacza to, że zatwierdzona ugoda przestaje być tylko porozumieniem między Wami, a staje się dokumentem, na podstawie którego można prowadzić egzekucję - podobnie jak w przypadku wyroku. Jeśli więc druga strona nie zapłaci ustalonej raty, nie zaczynacie sprawy od zera. Macie już podstawę do dalszych kroków.
Dlatego w mediacji sąd nie jest przeciwnikiem, którego się unika. Jest tym, co sprawia, że wypracowane porozumienie ma zęby. Różnica polega na tym, że do sądu trafia gotowe ustalenie stron, a nie spór do rozstrzygnięcia.
Dwa przykłady
Poniższe historie są przykładowe. Pokazują typowy przebieg, a nie konkretne sprawy naszych klientów.
Przykład pierwszy: raty, które przestały wpływać. Dwie firmy zakończyły spór o zapłatę ugodą: dług rozłożony na raty, płatne co miesiąc, do konkretnego dnia. Pierwsze raty wpłynęły punktualnie. Po kilku miesiącach przelewy się urwały, a kontakt się rozmył.
Ponieważ ugoda została wcześniej zatwierdzona przez sąd, wierzyciel nie musiał zaczynać sprawy o zapłatę od początku. Miał już dokument, z którym mógł pójść dalej i skierować sprawę do egzekucji. To jest właśnie ta różnica, o którą pytają klienci: nie chodzi o to, żeby druga strona nie mogła złamać ustaleń, tylko o to, żeby złamanie ustaleń nie kosztowało Cię kolejnych lat.
Przykład drugi: ugoda, która nie wymagała egzekucji. Rodzeństwo ustaliło w mediacji zasady korzystania z domu odziedziczonego po rodzicach oraz podział kosztów jego utrzymania. Tu nie było kwoty do wyegzekwowania - było ustalenie, kto płaci za co i kto kiedy korzysta z domu.
Ugoda spełniła swoją rolę bez angażowania sądu, bo jej wartością było uporządkowanie sytuacji na piśmie. Gdy pół roku później wróciła dyskusja o rachunku za ogrzewanie, nie zaczęła się od nowa kłótnia, tylko sprawdzenie, co zostało ustalone.
Co warto zapisać w ugodzie
Ugoda jest tak dobra, jak jej treść. Ustalenie “dogadamy się co do kosztów” nie da się wykonać. Ustalenie “kwota X, płatna do 10 dnia miesiąca, na rachunek Y” - owszem. Dlatego przy spisywaniu warto zadbać o:
- konkretne kwoty i terminy zamiast ogólnych zapowiedzi;
- jasny sposób wykonania - przelew, rachunek, data, ewentualne raty;
- co się dzieje, gdy termin nie zostanie dotrzymany;
- kto odpowiada za formalności - dokumenty, zgłoszenia, przekazanie rzeczy;
- brak zapisów, które da się rozumieć na dwa sposoby - to najczęstsze źródło późniejszych sporów.
Mediator pomaga sformułować te zapisy tak, żeby były zrozumiałe i wykonalne, a nie tylko satysfakcjonujące w dniu podpisania.
Czego ugoda nie załatwi
Nie każdą sprawę da się zamknąć samą ugodą. Część rozstrzygnięć zastrzeżona jest dla sądu - o rozwodzie orzeka sąd, niezależnie od tego, jak zgodne są strony. Przy nieruchomościach wchodzi z kolei kwestia formy: przeniesienie własności wymaga zachowania formy przewidzianej prawem, a nie samego podpisu na ugodzie.
Ugoda nie zadziała też wstecz wobec osób, które jej nie zawierały. Wiąże strony mediacji, a nie każdego, kto ma cokolwiek wspólnego ze sprawą.
Kiedy myśleć o zatwierdzeniu
Najprostsza zasada: jeśli w ugodzie jest coś, co druga strona ma zrobić lub zapłacić w przyszłości, warto od początku rozmawiać o zatwierdzeniu. Jeśli ugoda tylko porządkuje zasady na przyszłość i nie ma w niej świadczenia do wyegzekwowania, zatwierdzenie zwykle nie jest potrzebne.
Ta decyzja zależy od treści konkretnej ugody, dlatego omawiamy ją indywidualnie, jeszcze zanim dokument zostanie spisany.
Powyższe informacje mają charakter ogólny i nie zastępują indywidualnej porady prawnej. Jeśli chcesz sprawdzić, jak to wyglądałoby w Twojej sprawie, opisz nam ją przez formularz kontaktowy. Więcej o samym przebiegu znajdziesz na stronie czym jest mediacja, a zakres spraw, którymi się zajmujemy, opisaliśmy w ofercie.
Czytaj dalej
Powiązane artykuły
Druga strona nie chce mediacji - co możesz zrobić?
Chcesz się dogadać, ale druga strona nie odpowiada albo z góry odmawia? Sprawdź, skąd zwykle bierze się odmowa, co można jeszcze zrobić i kiedy trzeba przyjąć ją do wiadomości.
Alimenty - jak je ustalić bez kolejnej wojny w sądzie
Nie możecie dogadać się co do alimentów na dziecko? Wyjaśniamy, od czego zależy ich wysokość, co można ustalić przy stole, jaką moc ma ugoda i co zrobić, gdy sytuacja się zmienia.
Konflikt wspólników - jak wyjść z patu bez rozbijania firmy
Wspólnicy przestali się dogadywać, decyzje stoją, a firma na tym traci? Wyjaśniamy, skąd bierze się pat, co można ustalić w mediacji i czego żadna rozmowa nie zastąpi.