Wiedza ogólna

Druga strona nie chce mediacji - co możesz zrobić?

Chcesz się dogadać, ale druga strona nie odpowiada albo z góry odmawia? Sprawdź, skąd zwykle bierze się odmowa, co można jeszcze zrobić i kiedy trzeba przyjąć ją do wiadomości.

Mediacja jest dobrowolna. To jej największa zaleta i jednocześnie pierwszy problem, o który potykają się osoby chcące zamknąć sprawę bez sądu: żeby usiąść do rozmowy, potrzebne są dwie strony, a druga często mówi “nie” albo w ogóle nie odpowiada.

Odmowa nie zawsze jest jednak ostateczna. Bardzo często dotyczy nie samej mediacji, tylko tego, jak została zaproponowana i przez kogo.

Skąd zwykle bierze się odmowa

W praktyce powtarza się kilka powodów, a żaden z nich nie brzmi “nie chcę rozwiązać tej sprawy”:

  • druga strona nie wie, czym jest mediacja - myli ją z sądem, z windykacją albo z terapią;
  • podejrzewa pułapkę - skoro to Ty proponujesz, zakłada, że rozwiązanie ma być korzystne wyłącznie dla Ciebie;
  • boi się, że zgoda na rozmowę oznacza przyznanie się do winy albo rezygnację z własnych roszczeń;
  • jest przekonana, że wygra w sądzie i nie widzi powodu, żeby cokolwiek ustalać;
  • nie chce rozmawiać z Tobą - i to jest coś zupełnie innego niż niechęć do rozmowy w ogóle.

Ostatni punkt jest ważniejszy, niż się wydaje. W wielu sprawach problemem nie jest temat, tylko to, że każda wiadomość od drugiej strony jest odbierana jak atak. Obecność bezstronnej osoby, która prowadzi rozmowę, zmienia ten układ.

Co możesz zrobić

Zanim uznasz temat za zamknięty, warto wykorzystać kilka rzeczy:

  • nie zapraszaj do mediacji w trakcie kłótni - propozycja wysłana zaraz po ostrej wymianie zdań zwykle zostaje odczytana jako kolejny ruch w sporze;
  • oddziel zaproszenie od sporu - napisz krótko, czego dotyczy sprawa i co proponujesz, bez listy zarzutów;
  • wyjaśnij, czym mediacja nie jest - że nie zastępuje sądu, nie oznacza rezygnacji z roszczeń i że każda ze stron może się z niej wycofać;
  • skorzystaj z formalnego wniosku o mediację - przygotowuje go mediator, a Ty wysyłasz go drugiej stronie; sam fakt, że sprawa ma już formę dokumentu z terminem na odpowiedź, bywa traktowany poważniej niż wiadomość na komunikatorze;
  • pozwól, żeby to mediator skontaktował się z drugą stroną - dla wielu osób rozmowa z kimś, kto nie stoi po żadnej ze stron, jest znacznie łatwiejsza;
  • daj czas - pierwsza reakcja bywa odruchowa, a zdanie po kilku dniach potrafi się zmienić.

Dwa przykłady

Poniższe historie są przykładowe. Pokazują typowy przebieg, a nie konkretne sprawy naszych klientów.

Przykład pierwszy: “nie będę z nim siedział przy jednym stole”. Dwóch przedsiębiorców, byli wspólnicy, nie rozmawiało ze sobą od pół roku. Jeden chciał zamknąć rozliczenia, drugi na propozycję mediacji odpowiedział, że nie zamierza się z nim spotykać. Wyglądało to na koniec tematu.

Okazało się, że odmowa dotyczyła spotkania twarzą w twarz, a nie samego rozliczenia. Pierwsze rozmowy odbyły się osobno, z mediatorem po kolei z każdą ze stron, a dopiero później doszło do wspólnego spotkania online, gdy było już wiadomo, o czym w ogóle rozmawiają. Sprawa zakończyła się ugodą.

Przykład drugi: milczenie zamiast odpowiedzi. Kobieta chciała ustalić z byłym partnerem zasady kontaktów z dzieckiem. Wysyłała wiadomości, dzwoniła, nie dostawała odpowiedzi. Odbierała to jako celowe ignorowanie.

Wniosek o mediację został przygotowany przez mediatora i wysłany listem poleconym, z terminem na odpowiedź. Druga strona odezwała się po tygodniu. W rozmowie wyszło, że wcześniejsze wiadomości traktował jako początek kolejnej awantury i nie wiedział, jak na nie odpowiedzieć. Formalne pismo, w którym było napisane, czego dokładnie dotyczy sprawa, zadziałało lepiej niż dziesięć telefonów.

Kiedy odmowa jest ostateczna

Czasem jest i trzeba to przyjąć. Jeśli druga strona konsekwentnie nie odpowiada, świadomie gra na czas albo wprost mówi, że chce rozstrzygnięcia sądowego, dalsze zapraszanie tylko oddala sprawę. Bywa też, że mediacja nie jest właściwą drogą z powodu samej sytuacji - na przykład gdy w rodzinie dochodziło do przemocy.

W takich przypadkach właściwym krokiem jest droga sądowa. Warto pamiętać, że wiele spraw ma swoje terminy, a czekanie na zmianę zdania drugiej strony potrafi te terminy skonsumować.

Co daje sama próba

Nawet nieudana próba mediacji zwykle nie jest stracona:

  • porządkuje Twoje stanowisko - musisz nazwać, czego dokładnie oczekujesz, a to przyda się także w sądzie;
  • pokazuje gotowość do porozumienia - to bywa istotne w dalszym przebiegu sprawy;
  • nie zamyka drogi na później - sąd może skierować strony do mediacji także w trakcie postępowania, a sprawy, które na początku wydawały się beznadziejne, potrafią wrócić do rozmowy, gdy obie strony zobaczą, ile kosztuje spór.

Powyższe informacje mają charakter ogólny i nie zastępują indywidualnej porady prawnej. Jeśli druga strona odmawia, opisz nam sytuację przez formularz kontaktowy - wspólnie zastanowimy się, czy jest jeszcze sposób, żeby ją zaprosić do rozmowy. Więcej o tym, jak przebiega mediacja, zebraliśmy w jednym miejscu, a zakres spraw opisaliśmy w ofercie.

Pierwszy krok

Sprawdźmy, czy mediacja pasuje do Twojej sytuacji.

Opisz krótko swoją sytuację. Wspólnie ustalimy, czy i jak mediacja może pomóc.